Twoja własna tarcza antykryzysowa

Początek maja przynosi rozluźnienie obostrzeń dotyczących dystansowania społecznego. Co za tym idzie otwierane będą sklepy, galerie handlowe, inne punkty usługowe, placówki oświatowe itd. Będzie to bardzo długi proces wychodzenia z epidemii COVID-19, zwany w literaturze „tańcem”, gdzie krzywa zachorowań będzie raz rosła, raz malała. W tym stanie społeczeństwo i gospodarka będą musiały wytrzymać do momentu wdrożenia do masowej produkcji szczepionki lub leku na koronawirusa.

Co się z tym wiąże? Niepewność. Biznesową niepewność możemy podzielić na 4 kluczowe obszary, tworzące system. Są to: sprzedaż, dostawy, proces jaki realizuje firma i finanse. Każdy z tych elementów jest dotykany przez czynniki zewnętrzne i wewnętrzne. Gdzie często jedne mogą potęgować – lub odwrotnie – eliminować drugie.

Sytuacja obecna

Jak składa się to w całość z obecną sytuacją epidemiologiczną i gospodarczą? Wiemy, że spowolnienie gospodarcze już ma miejsce i w pewnych sektorach przyjmie rozmiary kryzysu. Wiemy, że bezrobocie, zwłaszcza w pewnych branżach, będzie rosło. Wiemy, że w związku z programami pomocowymi i koniecznością utrzymania funkcjonowania państwa, przy spadku dochodów wzrośnie deficyt, a co za tym idzie presja inflacyjna będzie silna. Wiemy, że epidemia będzie się tliła jeszcze przez przynajmniej kilkanaście miesięcy, a ogólne rozluźnienie może doprowadzać do miejscowych jej wybuchów, które będą przywracały już zniesione obostrzenia.

O walce z ryzykiem

Dla niektórych przedsiębiorstw już pierwsza fala obostrzeń nałożonych na gospodarkę okazała się zbyt duża. Ci, którzy płyną dalej, muszą poradzić sobie z dalszym ryzykiem. Ogólnie z ryzykiem można radzić sobie na kilka różnych sposobów: unikać, łagodzić jego skutki (minimalizować), przenieść je na kogoś innego, zaakceptować lub mieć plany rezerwowe (aktywnie akceptować). Ale aby podjąć jakiekolwiek działanie, trzeba najpierw je przewidzieć, oszacować, ująć w strategii, tę przełożyć na konkretny plan, który będzie kontrolowany w realizacji – zamykając cykl.

W praktyce? Część firm podejmie decyzje o budowie finansowych poduszek ochronnych (jeśli mogą), część zacznie ciąć koszty (mądrze lub nie), część zrobi ofensywę sprzedażową. Natomiast te bardziej zaawansowane strategie mogą skupić się na skonsolidowaniu portfela produktów i dopasowaniu obecnego kształtu firmy do tego portfolio; odwrotnie – może to być również dywersyfikacja, zarówno po stronie produktów jak i dostawców; innym jeszcze podejściem jest tzw. ucieczka do przodu lub przeskok technologiczny.

Działaj i zbuduj własną tarczę!

Utrzymanie sprzedaży, utrzymanie zaangażowanego zespołu, polityka ochrony zdrowia pracowników, zachowanie płynności finansowej, redukcja kosztów, zapewnienie stabilności, ale i elastyczności produkcji, szybkie wdrożenie. Jakimi narzędziami realizować takie spektrum postulatów?

Jedną z odpowiedzi na te wyznawania jest automatyzacja. Bardzo konkretna, bo oparta o użycie robotów współpracujących [cobotów] (z biznesem i ludźmi). Ale jak to – inwestycje w środku kryzysu? Owszem, jeśli zwalczasz nimi skutki kryzysu, zmniejszasz niepewność i poprawiasz płynność.

Szybkie wdrożenie robotów współpracujących (które jest realne w kilka tygodni) w tych miejscach zakładu, gdzie wykonywane są rutynowe i powtarzalne czynności może przynieść:

  1. Uwolnienie pracowników do bardziej wymagających (kreatywności i zaangażowania umysłowego i manualnego) zadań. Zespół będzie bardziej zaangażowany.
  2. Zmniejszenie liczby ludzi potrzebnych na zakładzie – co nie tylko niweluje kwestie rotacji na stanowiskach nielubianych, ale obniża koszty rotacji i podnosi niezależność zakładu od wydarzeń niezależnych.
  3. Zmniejszenie gęstości pracowników na powierzchni zakładu, co przełożyć się może na mniejsze ryzyko potencjalnych zakażeń.
  4. Ogólne obniżenie kosztów stałych zakładu – od 1. dnia działania aplikacji, poprzez ustalenie ich na poziomie amortyzacji robota wraz z osprzętem, lub raty leasingu, a na obniżeniu ich do „zera” po zakończeniu tych okresów. Średni ROI stanowisk cobotów to ok. 18 miesięcy.
  5. Zniwelowaniu skutków inflacji (która na pewno będzie duża), które wpłyną m.in. na presje wynagrodzeń lub podniesienie poziomu wynagrodzeń minimalnych szybciej niż było to zapowiedziane.

A i to nie wszystkie zalety z wdrożenia robotów współpracujących.

Wzrost bezrobocia, czy na pewno?

Ale po co automatyzować, jeśli bezrobocie rośnie? Przewidywany wzrost ilości wolnych pracowników będzie miał charter miejscowy – powiązany z centrami usługowymi, konkretnymi branżami i miejscami na mapie Polski. Zjawisko będzie miało więc w znaczniej mierze charakter bezrobocia strukturalnego. Gdzie ludzie odchodzący z np. z branży turystycznej mogą być niechętni do przyjęcia pracy na liniach produkcyjnych, zwłaszcza oddalonych geograficznie. O ile pewne branże, zachęcone możliwością pracy zdalnej, wchłoną część osób pozbawionych zatrudnienia z dowolnej lokalizacji, o tyle produkcja oczekuje dostępu do ludzi w swoim regionie i jest to nie do przeskoczenia.

Drugim aspektem ryzyka, związanego ze zwiększeniem stanu osobowego zakładu (w zamian za automatyzację) jest zwiększenie podatności organizacji na tlącą się epidemię. Więcej ludzi, to większe prawdopodobieństwo, że ktoś przyniesie koronawirusa na teren zakładu. A większa gęstość pracowników na metr kwadratowy, to większa podatność na przenoszenie patogenu pomiędzy pracownikami. Finalnie więc, rośne ryzyko, że zakład może ulec zatrzymaniu np. z uwagi na przymusową kwarantannę całej załogi.

Roboty współpracujące, a przemysłowe i klasyczna automatyzacja

Co z nakładem na inwestycje i wdrożenie? Co z utrzymaniem robotów? Tu pojawiają się korzyści z użycia kobotów względem klasycznej automatyzacji lub robotów przemysłowych. Koszt wdrożenia robotów kolaboracyjnych jest niższy niż robotów przemysłowych, czas zwrotu z inwestycji bardzo korzystny, co finalnie powoduje, że np. wysokość miesięcznej raty leasngowej lub kredytowej jest niższa niż gdyby stanowisko obsługiwali ludzie. Banki i leasingodawcy chętniej wchodzą w takie inwestycje, nawet w czasie kryzysu, gdyż poprawiają one ogólną rentowność zakładu.
Co więcej, coboty nie zajmują wiele miejsca, na ogół nie potrzebują wygrodzeń (cel). Do tego – łatwość programowania (bez programowania) robotów współpracujących i uniwersalność ich zastosowań powoduje, że można zmienić im miejsce pracy. Do obsługi wystarczy bezpłatne szkolenie. Nie ma więc potrzeby zatrudniania dedykowanego robotyka lub korzystania z usług firm zewnętrznych.

W porównaniu do klasycznej automatyzacji cobot to możliwość zmian, bez przebudowy „maszynerii”. Po prostu. Oczywiście taki robot jest też znakomitym uzupełnieniem dedykowanych maszyn, w zastępstwie jednego bądź kilku etatów.

Czeka nas długa droga

Zacznij działaś już dziś. Badaj, analizuj, licz, planuj i działaj. Zarządzanie ryzykiem kosztuje, ale brak tego zarządzania kosztuje jeszcze więcej – czasem wszystko, co było budowane latami. To jest dobry czas na zmiany i krok w przód. Nie musi on być duży, ważne by miał miejsce, a firma stała się przez to odporniejsza na zawirowania i bardziej skuteczna na rynku. Pomożemy Ci w tym.